Niedopatrzenia „Wzmożonej Obserwacji”, czyli czym może skutkować niedbałość w ochronie prawnej marki

Współcześnie marka jest wszystkim. Odróżnia nasz produkt od konkurencyjnego, pozwala nawiązać relację z klientem, często bywa największym kapitałem firmy. Nie dziwi więc fakt, że ochrona prawna marki powinna być na stałe wpisana w politykę działań firmy. A co się stanie, jeśli coś pójdzie nie tak?

Efekty widać jak na dłoni dzięki niedawnemu przypadkowi legendy branży gier komputerowych, firmy Blizzard Entertainment. Amerykański kolos, w 2012 roku zatrudnia 4700 osób na całym świecie i posiada opinię firmy, która choćby chciała, nie potrafi stworzyć kiepskiego produktu. Na początku stycznia bieżącego roku przekonała się, czym może skutkować niedopełnienie formalności związanych z rejestracją znaku towarowego.

Do Blizzard Entertainment należą trzy słynne marki gier: WarCraft, Diablo i StarCraft. Wartość hitów firmy jest obecnie szacowana na setki milionów dolarów. Dlatego też zapowiedziana 9 kwietnia 2014 roku nowa marka Blizzard, Overwatch (którą można przetłumaczyć jako „wzmożoną obserwację”) wzbudziła ekscytację w środowisku. Rozpoczęła się powolna, lecz stała kampania budowania nowej marki – informacje ukazujące się w prasie branżowej, zapowiadanie testów z udziałem graczy, itp.

Tym większy szok wywołała informacja Amerykańskiego Biura Patentów i Znaków Towarowych, które zawiesiło podanie Blizzard o rejestrację znaku towarowego „Overwatch”. Powód okazał się prozaiczny. Otóż tytuł gry jest identyczny z zarejestrowanym już znakiem należącym do niewielkiej firmy Innovis Labs. Aplikacja Overwatch tej firmy jest przeznaczona na urządzenia mobilne i wspomaga mecze paintballa i ASG oraz im podobne. Działa na zasadzie rozszerzonej rzeczywistości (Augmented Reality, AR), łącząc rozrywkę ze świata realnego z możliwościami oferowanymi przez środowisko cyfrowe.

Problem sprowadza się do tego, że zarówno gra Blizzard Entertainment, jak i aplikacja Innovis Labs są programami z branży gier. Parafrazując dawne westerny, według powszechnie obowiązującego prawa „w tej branży nie ma miejsca na nich dwóch”. Dla wielkiego producenta gier oznacza to dwie możliwości – albo odkupi prawa do marki od Innovis Labs, albo będzie zmuszony zmienić nazwę i logotyp nowego produktu, marnując dziewięciomiesięczny nakład pracy przeznaczony na budowanie jej rozpoznawalności.

Do tego wszystkiego nie doszłoby, gdyby Blizzard złożyło wniosek wcześniej bądź zleciło sprawdzenie sytuacji przed złożeniem dokumentów. Dzięki temu otrzymałoby informację o problemie z odpowiednim wyprzedzeniem i miałoby większe pole manewru. Być może nawet zdążyłoby nawet z rejestracją znaku towarowego przed swoimi konkurentami.

Jak widać nawet największym branżowym wyjadaczom zdarza się popełniać błędy w tej materii, choć są one stosunkowo łatwe do uniknięcia. Usługi w tym zakresie oferuje wiele podmiotów i biorąc pod uwagę liczbę zalet płynących z posiadania marki, często opłaca się z nich skorzystać, zwłaszcza, że nie sprowadzają się wyłącznie do rejestracji znaku towarowego.

Zespół Scorise BrandLex zajmujący się ochroną znaków towarowych sugeruje, na kogo zarejestrować znak (np. czy wybrać osobę fizyczną, czy też spółkę), prowadzi dokumentację dotyczącą procesu rejestracji, doradza w kwestii optymalizacji finansowej i podatkowej wynikającej z rejestracji znaku, a także sprawdza kwestie majątkowych praw autorskich dotyczących stworzonego logo.

Źródła:

  • http://www.gamasutra.com/view/news/40230/DICE_2012_Blizzards_Pearce_on_World_Of_Warcrafts_launch_hangover.php
  • http://polygamia.pl/Polygamia/1,107162,17246272,Blizzard_napotyka_na_pierwsze_problemy_z_Overwatch.html

 

Kategorie: